program partnerski

Fajny portal dla dorosłych...

Bardzo fajna strona dla dorosłych !!!!!!!!
http://zbiornik.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiądz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiądz. Pokaż wszystkie posty

16 września 2015

NEWSLETTER

Witam.:):):):):)

Jeśli chcesz być na bieżąco i otrzymywać najciekawsze wiadomości ,które zostały zamieszczony na blogu ,wystarczy że zapiszesz się do NEWSLETTERA a wszelkie wiadomości z automatu wpadną do twojej skrzynki e-mailowej.

Pozdrawiam .
ADMIN

3 kwietnia 2014

Dla każdego coś fajnego......







Dziwne przypadki Michała Witkowskiego: traktuje modę aż tak poważnie?

Zostałem „modową blogerką” – obwieścił niedawno Michał „Michaśka” Witkowski, jeden z najzdolniejszych pisarzy młodego pokolenia, czołowy przedstawiciel liteatury gejowskiej. Witkowski raz na jakiś czas pisze powieść (zwykle dobrą) i z podobną regularnością próbuje swoich sił w show-biznesie. Tym razem zafascynował go świat mody. Czy na dłużej, to okaże się w maju po premierze jego książki „Zbrodniarz i dziewczyna”, bo póki co: wszystkie promocyjne chwyty dozwolone...



http://fashionpathology.com/

 Michała Witkowskiego (rocznik 75) spotykam na pokazie mody. Znam jego twórczość literacką i chętnie bym o niej porozmawiała, ale patrząc na pozującego na ściance pisarza myślę: trudno, porozmawiajmy o modzie. – Świata mody nie łączę aż tak z literaturą, to dla mnie inne zajęcie. Tak jak i inni pisarze mają swoje zajęcia. Wojciech Kuczok chodzi po grotach i nikt mu nie zabrania – mówi Witkowski, który nie tylko bywa na pokazach, ale też prowadzi modowego bloga.

Fashion Pathology
– Fashion i Pathology to dwie rzeczy, które zajmowały mnie przez ostatnie 3 lata. Dokładnie: moda i patomorfologia. Jedno jest przeciwieństwem drugiego: moda to zasłanianie, ukrywanie naszej zwierzęcości, a sekcja to odzieranie nas ze skóry, odsłanianie. Z sekcji zwłok biegałem na pokazy mody jeszcze śmierdząc salą sekcyjną. Pisałem kryminał o poważnie zaburzonym seryjnym mordercy i wymyślałem stylizacje. Nic dziwnego, że moje patologiczne zainteresowanie modą znalazło swój finał na blogu Fashion Pathology – czytamy na wspomnianym blogu.

Michał Witkowski „modową blogerką” jest od jesieni. W tym czasie zdążył już uczestniczyć w łódzkim fashion weeku i zaprzyjaźnić się z innymi szafiarkami, zwłaszcza barwnym ptakiem polskiej blogosfery, Macademian Girl. – Blog służy wyrażaniu siebie i swojej wizji mody, jest organem do wyrażania swoich opinii. Dla mnie to bardzo poważne, traktuję te sesje jak sztukę – mówi naTemat Witkowski.



Media obiegło też niedawno wyznanie pisarza, że dramaturgia pokazu mody potrafi wzruszyć go bardziej niż spektakl w teatrze. – Polskie pokazy mody są monotonne, trzeba przyznać, że są bardzo bezpieczne. Projektanci boją się, że coś się nie sprzeda. Nie szaleją. Za granicą też jest różnie, jeśli marka jest komercyjna, tak jak Louis Vuitton to też robi bezpieczne kolekcje – dodaje.

Na blogu zaprasza więc do współpracy projektantów, którzy zgodzą się przygotować dla niego niepowtarzalną kreację, która „zwykle nie miałaby szansy się sprzedać”. Witkowski nie ukrywa, że chce się wyróżniać.

– To ktoś – tłumaczy rolę modowego blogera – kto jest trochę dandysem, przychodzącym na imprezy jak Oscar Wilde ze słonecznikiem w butonierce… Ale wymaga się też od niego, aby był komentatorem i krytykiem mody, który zawsze pierwszy ma w ręku nowy numer “Vouge’a” czy “Nomero”. Ale też, jak Lady Gaga, chcemy aby się przebierał w stylizacje wywołujące zamieszki uliczne. A też musi być zwykłym recenzentem modowym, który z notesikiem pisze w czasie pokazu, jakie tendencje widzi, nagrywa filmiki, prowadzi po prostu portal i modzie. Więc wypadałoby też znać się na materiałach, technologii odzieży, mieć w małym palcu historię stroju… Bloger powinien pokazywać innym, jak można zbuntować się przeciwko kastrującemu nas otoczeniu, wyzwolić w sobie kolorowego ptaka, być sobą poprzez ubranie. Dużo ról. Ambitne zadanie. W sumie sztuka – wylicza Witkowski i zapowiada, że na blogu znajdzie się wszystko, „co powinno być”, czyli sesje zrobione przez gwiazdy fotografii, relacje z pokazów, recenzje książek i magazynów modowych...

Pisarz (znowu) w medialnej sieczce?
I wszystko ładnie, a może nawet i modnie, ale ten sam Michał Witkowski jeszcze nie tak dawno wyznawał na łamach „Polityki”, że jego próba zaistnienia w świecie mediów była porażką i kompromitacją. Ten przykład medialnej antykariery był nawet opisywany przez krytyka literatury Dariusz Nowackiego jako memento dla młodych pisarzy, by pamiętali, że z rozmansu z mediami nigdy nie wyjdą niewinni.

Zaczęło się od tego, że Witkowski, jak przystało na uważnego obserwatora życia kulturalnego w naszym kraju, szybko zorientował się, że jego książki, nawet najlepiej napisane i nominowane do ważnych nagród (dwukrotnie do Nike), nie obronią się same na rynku i należy im pomóc poprzez zacieśnianie relacji z mediami.

– Media ze swej istoty takie już są, że każdy problem prywatny (mój) zamieniają na polityczny (nie mój) i zamykają w medialnych hasłach – pisał Witkowski, a z drugiej strony podkreślał, że wszystko ma pod kontrolą. W prasie szokował ekshibicjonizmem i prowokował media do zadawania mu dalszych pytań: – Nigdy nie powiem, że nie chcę mieć wywiadów, bo po wywiadzie w „Vivie” miałem bardzo dużo seksu (…). To dzięki pojawianiu się w masowych mediach dostaję mejle w stylu: „chcę się z tobą kochać, chcę cię dotknąć, chcę cię zjeść!”. To łechce. Chyba rozminąłem się z powołaniem i powinienem robić w show-biznesie” – powiedział w 2009 roku w wywiadzie dla „Dziennika”. Ta strategia zaprowadziła go jednak na manowce.

W felietonie „Pisarz w medialnej sieczce” opublikowanym na łamach „Polityki” przyznał, że zaczyna „tracić rozeznanie, w którym miejscu to on przedrzeźnia obciach i kulturę masową, a odkąd jest jej częścią”. Krytycy przestali traktować go poważnie, pojawiły się łatki "Jola Rutowicz literatury" i porównania do Paris Hilton. Wydawało się, że da sobie na wstrzymanie.

– Nie miał pan stronić od medialnej sieczki? – pytam zatem. – Mam swoje metamorfozy raz na kilka lat. Można się do tego przyzwyczaić. Odżegnywałem się od mediów, ale po jakimś czasie przebywania we Wrocławiu bez mediów, człowiek zaczyna tęsknić. To taka perwersyjna miłość – przyznaje autor "Lubiewa".

Kryminał modowy
Jeśli uznać, że wszystkie poprzednie przypadki i wpadki Michała Witkowskiego miały związek z promocją książek, tak może być i tym razem. W maju podczas Targów Książki premierę będzie miała jego najnowsza powieść, kryminał modowy, za który podobno miał dostać aż pół miliona złotych zaliczki.


– Moja nowa książka „Zbrodniarz dziewczyna” jest kontynuacją powieści „Drwal”. Akcja rozgrywa się we Wrocławiu, ale także w Międzyzdrojach. Wracają niektórzy ze znanych już bohaterów. Ale pojawi się też bloger modowy, zaś morderca przez całą powieść szyje kreacje dla swojej ofiary – zdradza pisarz.

Witkowski twierdzi także, że jego zainteresowanie modą to coś więcej niż nowy sposób na sławę, której wiecznie mu mało (mówi o sobie fame monster). Że to tak bardzo, bardzo na poważnie. A ja nie jestem pewna, czy on nas tak bardzo, bardzo na poważnie nie wkręca. Jedno jest pewne: ciuchów mu bardzo przybyło. – Od kiedy zajmuję się modą moja szafa rozmnożyła się do pięciu szaf, teraz znajduje się w niej wszystko – cały Witkac – mówi zdradzając, że zakupy robi w najbardziej ekskluzywnym domu towarowym Warszawy.

1 kwietnia 2014

Firefox dla homofobów, Chrome dla gejów. Tylko jaki to ma związek z przeglądarkami?



Świat oszalał. O tym, czy dana przeglądarka jest dobra czy nie, decyduje światopogląd osób za nią odpowiedzialnych.
Leopold Tyrmand w "Dzienniku 1954" pisał:

[…] mierzi mnie, jak dalece życie moje opanowane zostało przez politykę, epokę, ideologię. Gigantyczne zwycięstwo komunistów, tak przesycili sobą cały tuż-obok-świat, że nawet ja uległem ich gwałtowi.

I choć czasy się zmieniły, komunistów nie ma, to nie da się ukryć, że dziś wszyscy ulegają gwałtowi. Niekoniecznie systemu, ale ideologii na pewno. Myślenie o poglądach innych stało się dla niektórych obsesją. I od poglądów zależy nawet to, czy przeglądarka jest dobra czy zła.






 Brendan Eich to nowy CEO Mozilli. Dziś jednak mniej ważne jest to, że w firmie jest od dawna, nikt nie patrzy też na jego umiejętności i dokonania. Dziś rozliczany jest z tego, że w 2008 roku poparł poprawkę konstytucyjną, według której małżeństwem nazwany może być jedynie związek kobiety i mężczyzny. Eich wyłożył nawet tysiąc dolarów na kampanię promującą "8 propozycję”.

Dla wielu pracowników Mozilli to grzech śmiertelny. "Ktoś taki nie może być CEO naszej firmy" – grzmią, domagając się odejścia Eicha. Wielu z nich otwarcie krytykuje go na serwisach społecznościowych. Do protestu dołączają też sami zwolennicy ruchów popierających homoseksualistów i nawołują do bojkotu przeglądarki.

Firefox jest nietolerancyjny, bo CEO myśli inaczej niż my. Nie używamy!

Oczywiście działa to też w drugą stronę. O Eichu pisały w Polsce takie serwisy jak Fronda.pl, Narodowcy.net czy Gosc.pl. Mówiąc w skrócie, Firefox stał się idealną przeglądarką dla tych, którzy nie popierają ruchów LGTB, zaś dla zwolenników homoseksualizmu najlepszy jest Chrome. W końcu Google jakiś czas temu dorzucał tęczową flagę, gdy wpisywało się w wyszukiwarce „gej”. A wszystko to na znak poparcia.

Każdy ma prawo popierać, kogo chce, tak samo jak może kogo chce bojkotować. Tylko czy światopoglądowe walki na przeglądarki mają jakikolwiek sens? I czy przede wszystkim są... rozsądne?


Poglądowa lustracja

Polityka jest wszędzie, nie da się jej uniknąć. To zrozumiałe i teoretycznie musimy to akceptować, skoro niemal każda decyzja polityków prędzej czy później będzie nas dotyczyć. Śledzenie historii szefów Mozilli, Chrome'a czy Internet Explorera wydaje się jednak grubą przesadą. Czy powinny obchodzić nas poglądy innych tylko dlatego, że zarządzają oni firmami, z których produktów korzystamy?

Jeżeli ktoś odpowiedział twierdząco, to w takim razie gdzie tu tolerancja i poszanowanie poglądów? Firefox nie jest gejom zabraniany, więc o co chodzi?!






 Przy tego typu bojkotach (w Polsce problem ten dotknął już między innymi Polskiego Busa czy Browaru Ciechan) zawsze przypominam sobie historię jednego z browarów, który anonimowo produkował piwo dla kibiców Widzewa. Nazwa browaru była ukrywana, żeby kibice ŁKS-u nie bojkotowali innych produktów firmy. Tymczasem ten sam browar produkował również piwo dla kibiców drugiego łódzkiego zespołu i również robił to po cichu.

Wszyscy zwolennicy dobierania produktów według poglądów muszą pamiętać o tym, że firmy nie są z nimi tylko dlatego, że myślą podobnie. Chodzi o pieniądze, wsparcie pewnej grupy, dzięki której dany produkt stanie się popularny. Nie zdziwiłbym się, gdyby kolejni producenci coraz częściej dokonywali coming outu. „My lubimy gejów!”, „Narodowcy, chodźcie do nas!”. Tam gdzie baza klientów może być duża, tam warto wkroczyć w politykę. Zwykłe biznesowe wyrachowanie.

A ja bym tylko chciał, by CEO Firefoksa rozliczany był z tego, że przeglądarka działa świetnie czy też może coś trzeba poprawić. Przykro mi, panie Ericu, bo choć może i myślimy podobnie, ja jednak wciąż wybieram „homoseksualnego” Chrome'a.



 hgadzetomania.pl



Prima aprilis...............

Witajcie....

Dziś zapewne wiele niespodzianek się pojawi w waszym życiu a to dlatego ,że dziś jest :






Pozdrawiamy i życzymy udanego dnia............